|
|
::strona główna::
Normalność.... normy...
NORMALNOŚĆ.INNOŚĆ.NORMY. W moim odczuciu pojęcia te nierozerwalnie wiążą sie z tolerancją. Moj starszy syn, absolwent filozofii zwykłbył - w odpowiedzi na moje stwierdzenia, że coś jest "nienormalne" - udzielać mi całych, trudnych do zniesienia przez "normalną" mamę wykładów. Że: nie ma obiektywnego pojęcia "normalności" bo normy ustanawiają ludzie. I to, co dla jednych jest normalne dla drugich może byc nie do przyjęcia i odwrotnie. Może niezbyt dokładnie tutaj to opisuję - w każdym razie - sens tych wywodów jest właśnie taki. I - po pierwszym odruchu "świętego oburzenia" musiałam mu przyznać rację. Za przykład mogą służyć różnice kulturowe. Jak choćby - prozaicznie - stosunek do wołowiny w Polsce (pyszne befsztyki;-) - i stosunek do krów w Indiach. Czy też - smutek nad grobem bliskiej osoby u nas i radość u Romów. Naszą normą jest płacz i ten, kto odważyłby się zatańczyć, nie mówiąc już o radosnym ucztowaniu, zostałby okrzykniety wariatem pewnie, nie mówiąc już o wyklęciu ze "świętej" społeczności, prawda? Tudzież stałby się bohaterem opowiadań "z ust do ust" na dłuuuugi, dłuuugi czas. Ufff... po tym przydługim wstepie czas na krótkie meritum;-) Otóż - mówiąc o związku z tolerancją mam na mysli np. dość częste określanie mianem "nienormalnych" związków dwojga ludzi o dość znacznej różnicy wieku czy noszenia fryzur bądź ubierania się w sposób znacznie odbiegający od powszechnie przyjętych "norm". (Celowo używam - " -, zakładając, że pojęcie "normy" jako subiektywne nie powinno byc żadnym kryterium oceny bliźniego). Co prawda, w którymś z poprzednich blogów zastanawiałam się, co jest powodem skłonności do wiązania się w pary młodych mężczyzn ze starszymi kobietami i odwrotnie, kończąc stwierdzeniem, że mi osobiście marzy się dojrzały mężczyzna marzący o dojrzałej kobiecie - jednak rozważania te nie miały w sobie ani cienia potępienia dla takich właśnie "nienormalnych" związków. Moja tolerancja sprawia, że jestem w stanie zaakceptować wszystkie zachowania, pod warunkiem, że nie czynimy nimi krzywdy innym. Jeśli ktoś robi cos, co dla niego i w jego pojęciu jest "normalne" i nie czyni tym krzywdy nikomu, to dlaczego potępiać? Wytykać palcami? Oceniać? Wyśmiewać się? Odpowiadając z góry na ewentualne, głosy sceptyków podających drastyczne przykłady: CHYBA JEDYNYM LOGICZNYM KRYTERIUM powinna być właśnie KRZYWDA. Dlatego nie może być akceptacji dla morderstw, gwałtów, molestowania i tym podobnych zwyrodnień. Pomimo, że sprawcom tych przestępstw tez moze sie wydawac, ze to co robia jest "normalne". To takie moje luźne dywagacje pod wpływem wpisu na jednym z blogów. Z pewnością taki pogląd moze budzic wiele kontrowersji...Jestem otwarta na dyskusję, nie zakładam z góry, że jestem nieomylna. Może ominęłam jakiś ważny aspekt tej sprawy, może czegoś w ogóle nie wzięłam pod uwagę, ale....staram się być w miarę obiektywna i - jako zodiakalna Waga - sprawiedliwa w ocenie osób, zdarzeń i faktów... Ufff... Jakis taki bardzo poważny mi ten wpis wyszedł, ale - na tolerancję a raczej jej brak w naszym społeczeństwie zawsze byłam uczulona... Postaram się, aby następny wpis był lżejszy;-)) Ot, tak. Dla kontrastu;-)) Pozdrawiam:-)
kobieta-w-wieku-dojrzalym 2004-06-19 01:09:31 skomentuj (9)
|
|