| kobieta-w-wieku-dojrzalymblog - archiwum: Wesele.... |
Wesele....Wczoraj wieczorem podjechalam do Kauflandu(a?), weszlam na monopol, coby zakupu artykulu pierwszej potrzeby dokonac (w postaci ulubionego ginu lubuskiego serwowanego tam w niskiej cenie;-) a przede mna, w kolejce do kasy stali trzej panowie, pchajac przed soba dwa wozki wyladowane po brzegi kartonami z Sobieskim 0,7l. (Pozniej okazalo sie, ze bylo tego 100 butelek). Mysle sobie po handlowemu od razu, ze pewnie hurtowe zaopatrzenie swojego sklepiku z lekkim narzutem;-)) Na to slysze jak jeden z Panow mowi do drugiego (trzeci byl mlody i nie mial do gadania calkiem nic;-): - No, to przynajmniej nie potrujesz gosci.... Ócz moich błekity powiększyły sie pewnie znacznie, bo pan uprzejmie wyjasnił mi, że jutro (czyli dziś) żenią tego oto młodego i, ze kupili Sobieskiego "w połówkach" tydzień wcześniej i - jako dobrzy gospodarze odważnie podjęli sie wypróbowania działania trunku na swoim organiźmie - co okazało się poświęceniem nader słusznym, gdzyż wszyscy trzej jak jeden mąż okazali się być otruci (no - struci, ale "otruci" lepiej brzmi;-). I wcale nie był przyczyna nadmiar degustacji, bo bywały większe poświęcenia i nic.... Byłam wdzięcznie uśmiechniętą słuchaczką, dowiedziałam się więc więcej. Że panowie podjęli zdecydowane działania w kierunku zwrotu....BUTELEK , które ostały sie jeszcze w stanie dziewiczym, co nie spodobało sie personelowi sklepu (nie byl to Kaufland tylko jakies cos mniejszego), który poprzednio im ten trefny towar sprzedał, sprawa oparła się o najwyższe sklepowe czynniki i gotowka odzyskana we czwartek, czyli prawie na ostatni gwizdek bo inaczej wesele musialoby okazac się bezalkoholowe i to nawet bez mrugnięcia oczkiem znanego z reklamy piwa;-) Panowie otrzymali błogosławienstwo dam i udali sie na poszukiwania trunku mniej zjadliwego z przykazaniem, zeby bez takiego nie wracac, bo tradycja w narodzie zginąć ni ma prawa! Poszukiwania wygladaly w ten sposob, ze kupowano ilosci sladowe, przeprowadzano degustacje i juz w drugim sklepie, tj. wlasnie w rzeczonym Kauflandzie Sobieski o wiekszych gabarytach, czyli 0,7 okazal sie byc godzien zakupu. Panowie byli bardzo sympatyczni, w zwiazku z czym pozwolilam sobie udzielic im rady z przyganą, ze postąpili troche nieroztropnie....Bo gdyby - dajmy na to - szukali dalej, to mieliby z tego wiele przyjemnosci a i wesele byc moze wcale nie okazalo by sie konieczne....zeby sie poweselić;-))) Atmosfera zrobila sie tak sympatyczna, ze o malo co starsi Panowie nie pytając mlodego o zdanie zdecydowaliby sie zamienic nowszy model panny mlodej na model choc bardziej wiekowy to jednak o ile bardziej doswiadczony w zakupach i jaki rozsądny!!! Ale - jako kobieta rozsądna przypomnialam sobie, zem ja juz ten miód malzenski miala i, ze jakos nie mam do tego pociągu, to z roli pierwszoplanowej zrezygnowałam, tm niemniej - zaproszenie na weselisko uzyskalam i przyjelam:-)) no i teraz mam dylemat;-), czy siedziec tutaj i rozkoszowac sie onym ginem w samotnosci, czy skorzystac z zaproszenia i liczyc na to, ze damy rodowe bedą rownie sympatyczne jak panowie degustatorzy...? Prawde mowiac - wole nie ryzykowac chyba....;-)) kobieta-w-wieku-dojrzalym 2006-06-24 17:40:40 skomentuj (1) |
| blog |